środa, 16 sierpnia 2017

Indyjskie "cygara" serowe.

paluchy serowe
Poczułem się onieśmielony ostatnim wpisem Marzeny. Ja, kiedy tylko zabieram się za coś związanego z ciastem (nawet tym ewidentnie najprostszym), to myślę sobie, że przyjaciółka zrobiłaby to sto razy lepiej. No, ale trzeba jakoś z tym żyć. Zanurzyć dłonie w tej mące i mieszać. Ugniatać. Wałkować. Brr. ;) Czasami jednak dochodzę do wniosku, że warto się pomęczyć. Tak, jak tym razem - rolowanie "cygar" było całkiem fajną zabawą, a efekt końcowy sprostał moim oczekiwaniom. Przekąska wyszła bardzo chrupiąca z zewnątrz i ciągnąco-serowa wewnątrz. Lekko pikantny i orientalny smak nadzienia okazał się własnie tym, co lubię. Myślę jednak, że z takim farszem można sobie śmiało poeksperymentować - byleby był odpowiednio i smakowicie ciągnący.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Polędwiczki z suszonymi pomidorami i fetą.

polędwiczki faszerowane suszonymi pomidorami
Bloga prowadzimy już blisko dwa lata, ale okazji do wspólnego gotowania mamy naprawdę niewiele. A jeśli już się zdarzają to staram się wówczas czerpać garściami z pomysłów i przepisów Maćka :) Inspiracją do przyrządzenia tych polędwiczek było właśnie takie wspólne gotowanie. Wtedy przygotowywaliśmy inny rodzaj mięsa, dodałam też coś od siebie, ale idea pozostała ta sama. A jakie jest samo danie? Bardzo dobre, zarówno na ciepło jak i na zimno. Zestaw składników nadzienia jest sprawdzony i nie zawodzi nigdy. Polecam.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Koreański zwijany omlet.

omlet po koreańsku
Wakacje, a także ich pewne konsekwencje, spowodowały, że moja przerwa w blogowaniu bardzo się przeciągnęła.
Tak dawno już nie gotowałem, że zacząłem mieć wątpliwości, czy potrafię zrobić prosty omlet. Nawet jeśli w wersji koreańskiej. ;) Mój tata, który chyba codziennie zagląda na bloga, zaczął się o mnie martwić. Marzena nic nie mówiła, ale (kto wie?) może też się już niepokoiła... W końcu jednak znowu razem gotujemy - jakie to miłe uczucie! :)
Omlet, jak napisałem, niby jest prosty, ale jednak wymaga pewnej delikatności i staranności. Takie podejście na pewno się opłaci, bo w efekcie, z czegoś bardzo nieskomplikowanego w założeniu, otrzymamy całkiem eleganckie śniadanie. Albo kolację - jak kto woli. Smacznego! :)

niedziela, 13 sierpnia 2017

Zawijane drożdżówki z borówkami.

drożdżówki z borówkami
Drożdże mam w domowej spiżarce zawsze. I kiedy nachodzi nas ochota na coś słodkiego, często sięgam po przepisy z wykorzystaniem ciasta drożdżowego. Tym razem postanowiłam upiec zawijane bułeczki z nadzieniem borówkowym. W smaku niemal identyczne z jagodziankami. Tylko formą różnią się nieco. Zamiast borówek można użyć oczywiście jagód. Zaś po upieczeniu wierzch polukrować czy też posypać cukrem pudrem. Pierwszy raz do wypieku użyłam mąki zakupionej w pobliskim młynie i muszę przyznać, że różnica jest ogromna. Właśnie zyskali kolejnego stałego klienta :)

Hasło tygodnia - "zrolowane".

Parę tygodnie temu pisałam o powrocie do haseł jeszcze sprzed powstania bloga. "Zrolowane" jest jednym z nich. Wówczas to był pomysł Maćka, do którego teraz z chęcią powracam. Pamiętam, że przygotowywałam wtedy jakieś roladki z marchewek i szalenie podobało mi się zdjęcie własnego autorstwa (co znowu nie jest takie częste ;)). Rolowanie w kuchni jest bardzo wdzięcznym zajęciem, a uzyskane efekty czasem przechodzą najśmielsze oczekiwania kucharza :) Trzeba wykazać się pomysłowością zarówno jeśli chodzi o wybór tego, w czym będziemy zawijać jak i tego, czym będziemy nadziewać. To po prostu fajna zabawa i mam nadzieję, że w nadchodzącym tygodniu sprawi nam wiele radości :)

piątek, 11 sierpnia 2017

Zupa z kurczakiem i miętą.

 Z założenia tygodniowe hasło całkiem niechcący przeobraziło się w hasło miesiąca. Mięta zadomowiła się na blogu na nieco dłuższy okres, ponieważ postanowiliśmy z Maćkiem odpocząć od gotowania i skupić się na zwiedzaniu ciekawych miejsc. Nic tak człowieka nie cieszy jak w pełni zasłużony urlop, spędzany w gronie najbliższych, w pięknych okolicznościach przyrody. To już za nami. A przed nami? Nowe hasła, nowe wyzwania kulinarne i mam nadzieję odmienione oblicze bloga. Tymczasem proponuję przepis na zupę z kurczaka i mięty. Bardzo prosty przepis. Danie dzięki dodatkowi mięty jest intrygujące i stanowi ciekawą odmianę od najbardziej popularnych zup. Warto czasem poeksperymentować :)

sobota, 5 sierpnia 2017

Ciasto czekoladowo-miętowe.

Miętowe hasło nie zostało odwołane, dlatego pozwoliłam sobie przygotować ciasto czekoladowo-miętowe ;) Nie korzystałam tu z jakiegoś konkretnego przepisu. Powstał w mojej głowie w trakcie samej realizacji. Wszystkiego było "na oko" i nieźle się natrudziłam, żeby opisać swoje poczynania poniżej. Ale udało się :) Ciasto jest niezwykle smaczne, bo i samo połączenie mięty z czekoladą z zasady jest bezbłędne. Konsystencją plasuje się gdzieś pomiędzy brownie a "murzynkiem". Nie tak wilgotne, ale też nie tak suche jak wspomniane desery. Nam bardzo smakowało. Tym bardziej, ze było na otarcie łez po powrocie z urlopu ;) :)

wtorek, 25 lipca 2017

Zupa cukiniowa z miętą.

zupa krem z cukinii i mięty
Zupy krem, w tym te z cukinii, mogą wydawać się tyleż proste w przygotowaniu, co mało emocjonujące w smaku. Szczególnie jeśli gotowało się ich już kilka, zmieniając tylko dodawane zioła. Takie i podobne myśli towarzyszyły mi przy produkcji mojej zupy, ale (ALE) tym razem nie odstępowała mnie również inna myśl: z miętą musi być jakoś inaczej. No i nie zawiodłem się! Rodzina potwierdziła moje zdanie nie szczędząc pochwał i wymiatając talerze w szybkim tempie. Ta wersja zupy krem z cukinii ma w sobie lekkość i świeżość. Zdecydowanie polecam! :)


niedziela, 23 lipca 2017

Lemoniada miętowa.

lemoniada z miętąOto bardzo zielony, bardzo orzeźwiający i przede wszystkim bardzo pyszny napój. Moja lemoniada miętowa inspirowana jest izraelskimi przepisami i efektem jej picia (oprócz ochłody i satysfakcji smakowej) jest niemal rzeczywiste przeniesienie nad gorące wybrzeże Morza Śródziemnego. W jakąś miłą okolicę. W cień upojnie pachnącego jaśminu lub oleandra. Albo pod stary rozłożysty figowiec... Macie ochotę na taką wycieczkę? ;)                                                        

sobota, 22 lipca 2017

Tartaletki z miętowym budyniem.

budyń miętowy
Założyłam sobie, że w miętowym tygodniu przygotuję jakiś deser. I oto jest! A właściwie są ;) Tartaletki z miętowym budyniem. Już sam budyń jest warty grzechu, a w połączeniu z kruchym ciastem kusi jeszcze bardziej :) Naprodukowałam go nieco z górką i z ogromną przyjemnością zjadłam bez żadnych dodatków. Namawiam Was do samodzielnego przyrządzania tego typu deserów, bo paleta smaków jest znacznie bogatsza niż ta dostępna na sklepowych półkach. Tartaletki były niespodzianką dla męża strudzonego podróżą. Myślę, że się sprawdziły :)

środa, 19 lipca 2017

Dip cukiniowy z miętą.

dip z cukinii jogurtu i mięty
Ten pyszny dip pochodzi z Bliskiego Wschodu i nazywany jest Koosa Ma Laban. Tamtejsza kuchnia pełna jest tego typu past, w których można maczać pieczywo typu pide lub chrupiące warzywa. Koosa Ma Laban jest świetną i bardzo świeżą w smaku alternatywą dla takich znanych i lubianych smakołyków jak hummus, czy baba ghanoush. Ale właściwie dlaczego alternatywą? Prawdziwy wschodni stół zastawiony jest całym mnóstwem miseczek z pełnym wyborem dipów i dodatków. Tworzą one całą gamę genialnych smaków, a dip cukiniowy z miętą jest w tym sympatycznym towarzystwie całkiem ważną osobistością. ;)


wtorek, 18 lipca 2017

Chłodnik z miętą.

chłodnik z ogórkiem i rzodkiewką
Załóżmy, że jest lato ;) Zatem idealna pora na chłodniki. Ten z dodatkiem mięty jest pyszny i orzeźwiający. Stanowi ciekawą odmianę dla niezwykle popularnego chłodnika z botwiny. Najważniejszym elementem jest użycie do tego dania dobrych, słodkich ogórków oraz dojrzałego awokado.  Jeśli uda się na takie trafić to sukces mamy gwarantowany :) Niewątpliwym atutem tego rodzaju potraw jest czas ich przygotowania. A ten jest krótki! Cóż tu więcej pisać, po prostu spróbujcie :)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Hasło tygodnia - mięta.

mentha piperita
Mięta w moim balkonowym ogrodzie rośnie jak dzika. Spojrzałem na nią i pomyślałem: dlaczego by nie uczynić jej bohaterką następnego kulinarnego tygodnia? Patrzeć tylko jak bujnie się rozrasta i od czasu do czasu zerwać kilka listków do lemoniady? To oznaczałoby marnowanie potencjału. A ten mięta ma zdecydowanie większy niż użyczanie swojego orzeźwiającego aromatu napojom i gumie do żucia. Że o paście do zębów nie wspomnę, ale tej się nie jada (jak zapamiętałem z rodzicielskich rad we wczesnym dzieciństwie). Zatem pomyślmy jak wykorzystać to wyjątkowe zioło w naszych kuchniach. Na różne smaczne sposoby!

niedziela, 16 lipca 2017

Surówka z rzepy i groszku.

surówka z rzepy
"Zasiadł przed talerzem smażonego kurczaka, groszku, rzepy, smażonych zielonych pomidorów, chlebem z mąki kukurydzianej i mrożoną herbatą." Cytat pochodzi z książki "Smażone zielone pomidory". Moim pierwszym zamiarem było przygotowanie całego zestawu, ale ostatecznie zdecydowałam się tylko na rzepę z groszkiem. Okazało się, że świetnie do siebie pasują i z całą pewnością są idealnym dodatkiem do smażonego kurczaka. Surówkę przygotowałam z myślą o dzisiejszym obiedzie, na który podawałam rybę. I muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę :)

sobota, 15 lipca 2017

Pieczarki z boczkiem pani Maggot.

mini pieczarki z boczkiem, cebulą i rozmarynem"... na długim stole zastawiono sutą wieczerzę. W kuchni błysnęły świece, ogień na kominku rozpalił się żywiej. Pani Maggot krzątała się po domu. Nadeszło paru hobbitów, domowników gospodarza. Wkrótce czternaście osób siedziało za stołem. Piwa było w bród, na półmisku piętrzyła się góra pieczarek z boczkiem, nie brakowało też innych posilnych wiejskich dań."
Tydzień literacki zamienił się w moim wykonaniu w hobbicki, a ten, niepostrzeżenie, w pieczarkowy. Ale czy to źle? Chyba nie. Raz na jakiś czas można wpaść w ciąg - książkowy i kulinarny. Gotowanie połączone z zaglądaniem do ulubionej książki to świetna zabawa, a jej efekty potrafią okazać się niezwykle smaczne! :)

czwartek, 13 lipca 2017

Paje pieczarkowe.

paje z pieczarkami"- Mam nadzieję, że z was trzech żaden nie zechce jeść znowu pieczarek? - spytał bez wielkiego przekonania Fredegar.
- Ależ owszem, zechcemy! - krzyknął Pippin.
- To moje pieczarki! - rzekł Frodo. - Nie kto inny, lecz ja dostałem je w prezencie od pani Maggot, perły wiejskich gospodyń. Trzymajcie ręce przy sobie, łakomczuchy, sam wydzielę wam porcje."
Nikt nie dorównywał Hobbitom w ich uwielbieniu do pieczarek! Zarówno w czasach Śródziemia, jak i teraz, gdy lądy zmieniły swe kształty, a duzi ludzie panoszą się w każdym ich zakamarku. Hobbici lubili również spacery. Nie jakieś wielkie wyprawy w stylu Bilba czy Froda - co to, to nie! - raczej miłe przechadzki wzdłuż żywopłotu zaczynającego się za progiem norki. A na końcu takiego żywopłotu (a więc w połowie drogi do domu) dopadał człowieka głód! Ukochane pieczarki zamknięte w poręcznej formie pajów - słonych ciastek z kruchego ciasta - były wtedy jak znalazł!


wtorek, 11 lipca 2017

Zupa cebulowa wg Joanny Chmielewskiej.

"Zupa cebulowa w wykonaniu Sylwii była prawdziwą zupą cebulową w najprostszym wydaniu. Składała się z cebuli, rosołku, potwornej ilości utartego we wiórki sera i równej mu ilości grzanek". Taki oto przepis znalazłam w książce Joanny Chmielewskiej, pt. "Harpie", którą czytałam, o zgrozo!, 19 lat temu. I niestety nie byłam cudownym dzieckiem, które nauczyło się czytać zanim posiadło umiejętność chodzenia ;) Byłam w przededniu dorosłości i pasjami czytałam kryminały tejże autorki :) Sporo w nich było wątków kulinarnych. Wspólnym mianownikiem wszystkich dań była prostota. Postanowiłam przygotować zupę cebulową, chociaż na blogu znajdują się już trzy przepisy, bo intrygowała mnie wersja bez wina, tymianku i takich tam :) Do podsmażenia cebuli użyłam masła, ponieważ "w tym domu nie używało się oleju, wszystko musiało być na maśle". W efekcie wyszła mi całkiem smaczna, prosta i sycąca zupa. Polecam :)

niedziela, 9 lipca 2017

Hobbickie tartaletki z jeżynami.

tarta jeżynowa
"Hobbici zdążyli się umyć i wypić po pół sporego kufla piwa nim zjawili się pan Butterbur i Nob. W mig nakryli do stołu. Na kolację była gorąca zupa, zimne mięso, tarta z jeżynami, świeży chleb, masło, twarożek - słowem, proste, smaczne potrawy, jakich by się Shire nie powstydził, a tak swojskie, że nieufność Sama (znacznie już uśmierzona wybornym piwem) rozwiała się do reszty." Jeżeli w waszym egzemplarzu Władcy Pierścieni zamiast tarty jeżynowej występuje ciasto z jagodami, to znaczy po prostu, że macie jej polską wersję. W oryginalnej stoi jak byk: blackberry tart! Nie mam pewności, czy pan Barliman Butterbur (właściciel gospody "Pod Rozbrykanym Kucykiem" przyrządzał ją w ten sposób, co ja, ale właściwie, dlaczego nie? Mój sposób jest bardzo dobry, prosty i swojski (czyli hobbicki), a przede wszystkim bardzo smaczny! :) Muszę przyznać, że kiedy dowiedziałem się o zadaniu na ten tydzień (literacka kuchnia), pomyślałem - świetnie, to bardzo fajny, inspirujący temat. Potem jednak zacząłem się martwić - nie mogłem przypomnieć sobie żadnych konkretnych przepisów ze stron ulubionych książek. W końcu postanowiłem ograniczyć się do swojej ulubionej od zawsze lektury. Nawet jeśli nie ma tam przepisów, to czuję dobrze klimat hobbickiej kuchni i pasję do jedzenia tych Małych Ludzi. :)


sobota, 8 lipca 2017

Hasło tygodnia - literacka kuchnia.

Literacka kuchnia, co to w ogóle może oznaczać? Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wymyślone przeze mnie hasło jest efektem jakiegoś zamroczenia ;) No bo, czy ci książkowi bohaterowie w ogóle coś jedzą? A jeśli nawet, to komu by przyszło do głowy napisanie nazwy dania, o przepisie nie wspominając? Szkoda liter! ;) Cóż, słowo się rzekło, Maciek ma już nawet jakieś pomysły na dania wprost ze stronic ulubionych książek, więc nie mogę się teraz wycofać ;) A chętnie dałabym nogę ;) Zatem inspirujmy się literaturą. Właściwie wszystkie chwyty dozwolone. Do dzieła :)

czwartek, 6 lipca 2017

Arroz de Pato. Portugalski ryż z kaczką.

arroz de pato
Nie kaczka z ryżem, a ryż z kaczką. Tak właśnie ma być. Ryż przeważa ilościowo, ale oba składniki są tu równie ważne i łączą się harmonijnie w jedną całość. W trakcie gotowania miałem lekkie wątpliwości co do efektu końcowego. W przeciwieństwie do całej rodziny nie jestem miłośnikiem rosołu, a ta tradycyjna portugalska potrawa od początku do końca ma wybitnie rosołowy klimat. Jednak kiedy spróbowałem pierwszy kęs gotowego arroz de pato, pomyślałem: wyszło mi naprawdę ciekawe i smaczne danie. Spróbujcie!